„Heaven’s Kitchen” z Fundacją 36i6

Kiedy gotujemy wiele oddajemy w ręce umysłu. Aby przyprawić odbiorcę dań o dreszczyk, smaki i snujące się zapachy wysupłać się winny z kuchni fantazji. W gronie nastolatków z Dywit i okolic znaleźli się śmiałkowie, którzy z nutki ciekawości i szczypty wyobraźni okraszonych przyjemnym ryzykiem kreowali dania na miarę wygranej w projekcie „Heaven’s Kitchen” Wspaniale brzmi, nieprawdaż? No i stało się. W tym wydarzeniu otarliśmy się o kulinarne „niebo”!

Szybowaliśmy wysoko, ponieważ przez arkana specjałów kuchennych, młodych ambitnych kucharzy przeprowadził Pan Kacper Wierzchowski, jeden z najlepszej dwunastki kucharzy w Hell’s Kitchen oraz Półfinalista MasterChef’a, oraz Pan Mateusz Zygar  i Pan Hubert Pietraczyk, których szkolił sam Mistrz DEKER. Wielką niespodzianką dla młodych fanów gotowania był gość Heaven’s Kitchen – MasterChef Junior III edycji – Bartosz Kwiecień, który przekazywał swą wysublimowaną wiedzę kulinarną młodszym kolegom podczas wszystkich spotkań zorganizowanych w ramach warsztatów. No właśnie. Ani Fundacja 36i6 ani nasza szalona 15-tka uczestników nie doświadczyłaby tylu wzruszeń gdyby nie finansowanie projektu „Heavens Kitchen” przez Gminę Dywity oraz otwartość właścicielki Restauracji „Rukola” w Dywitach, Pani Aleksandry Krezymon, która udostępniła warsztatowiczom to urokliwe wnętrze. Przez cztery kolejne poniedziałki od 30 września do 16 grudnia 2019 roku, krok po kroku rozwijały się potencjały kulinarne w różnych kierunkach.

Podczas pierwszego spotkania dzieci szybko się zintegrowały i ruszyły do pracy uwieńczonej tonami makaronu, który nabrał charakteru ukryty pod zielonym pesto, oczywiście z rukoli oraz śmietankowym, niebagatelnym sosem z grzybami. W drugiej odsłonie, ten radosny projekt zatętnił szeroką paletą kolorów, gdy do gry weszły jedyne w swoim rodzaju sałaty z dodatkiem wyszukanych sosów. Było dużo krojenia, dużo mieszania i dużo niczym niezmąconej dziecięcej radości, która udzieliła się nam wszystkim. Królową trzeciego poniedziałkowego wieczoru była mąka. Dla naszych młodych kucharzy również pylista inspiracja do frywolnej zabawy. Pracowitość i skupienie wzięły górę i tym razem czego owocem były małe dzieła sztuki, drożdżowe wypieki -„palce lizać”. Ostatnie spotkanie pachniało świętami. W powietrzu unosił się ich magiczny zapach, który większości z nas kojarzy się z pomarańczą i piernikiem. Tak też było i u nas. Młodzi kucharze, już bardziej ugruntowani w sztuce kulinarnej, z należytym zaangażowaniem, przygotowali od początku do końca ciasteczka z nutą korzenną, których konsumpcja umiliła wszystkim czas podsumowań i wzruszeń. Nie obyło się bez nagród oraz pamiątkowych fotoksiążek. Za nami czas inkrustowany fantazją i szczerością młodych, obiecujących kucharzy. Jak miło kreować wspomnienia, które kształtują naszą wrażliwość.